null

Odp: Na przedstawionym zdjęciu widoczny jest jeden z historycznych budynków dzielnicy Targówek. Proszę podać co to za budowla?

Drukuj Link otwiera się w nowej karcie
Władysław Kapler:

Z prawdziwą radością i satysfakcją powitałem pomysł konkursu. Targówek należy bowiem do dzielnic bardzo ubogich w obiekty zabytkowe i należy chronić i popularyzować nieliczne na tym terenie obiekty zaliczane do kulturowego dziedzictwa materialnego. Wyśmienicie, że wybór padł na obiekt, którym interesuję się już od paru lat, bo mam skromną nadzieje, że dzięki temu wniosę trochę zdobytej w międzyczasie wiedzy na ten temat.

Najprostsza jest odpowiedź na drugie pytanie: wieża stoi na posesji przy ulicy Oszmiańskiej 9. Zainteresowałem się nią po ukazaniu się na łamach Nowej Gazety Praskiej artykułu Michała Pilicha pt. Oszmiańska i okolice. Tu jest link do tej publikacji: http://www.ngp.pl/str/tekst534.html Początkowo moje zainteresowania były związane z fotografią, gdyż od wielu lat fotografuję warszawską a w szczególności prawobrzeżną architekturę.

Wynik mojej penetracji Oszmiańskiej pokazałem w Internecie w formie albumu fotograficznego dziupla.org/FOTO/Zabytek/zabytek.html Jednocześnie zacząłem poszukiwać jakiś informacji o zabudowaniach położonych na terenie posesji. O zabudowaniach a nie o samej wieży, gdyż wieża nigdy nie była samodzielnym, wolnostojącym obiektem, lecz trwałym fragmentem zabudowań, jego integralną częścią. Wieżę "usamodzielnił" dopiero obecny dzierżawca terenu i zabudowań czyli drukarnia "Poligrafus" co bardzo dobrze widać na zdjęciach i dawnych planach budynku.

Chcąc wybudować dodatkową bramę wjazdową, zapewne ze względów przeciwpożarowych, "Poligrafus" zburzył część zabudowań fabrycznych odcinając jednocześnie wieżę od reszty budynku. Zapewne stąd wiele osób uważa, że wieża to po prostu dawna kolejowa wieża ciśnień do czego skłania ich owa pozorna samodzielność budowli jak i bliskość torów Kolei Nadwiślańskiej.

"Poligrafus" dostosował całość zabudowań fabrycznych do swoich potrzeb. Uczynił to jednak niszcząc bezpowrotnie stary układ budynków, przemurował otwory okienne i zamazał dawny styl i urodę fabryki. Wieżę, jako bezużyteczna pozostawiono swojemu losowi. Grozi jej zawalenie, gdyż odcięcie od zabudowań mogło naruszyć statykę wieży.

Proszę też obejrzeć drugi album z dokumentacją: http://dziupla.org

Najtrudniejsza jest odpowiedź na pytanie: co mieściło się kiedyś w zabudowaniach fabrycznych przy Oszmiańskiej (Granicznej) nr 9 i z jakiego okresu one pochodzą. Zabudowania są niejednorodne stylistycznie i widać wyraźnie, że zakłady były rozbudowywane. Najstarszą częścią, według mnie datowana na przełom XIX i XX wieku, jest część z wieżą.

To typowy przykład budownictwa przemysłowego typu Rohbau inspirowanego architekturą romańską lub gotycką. Przykładów takiej architektury można znaleźć w Warszawie jeszcze wiele np. na Woli no i oczywiście na Pradze (Rektyfikacja na Ząbkowskiej, zabudowania na Szwedzkiej, dawna Zbrojownia na Stalowej). Najmłodszym budynkiem jest budynek administracyjno-biurowo-mieszkalny położony od frontu ulicy.

Zapewne na pomysł ulokowania tutaj zakładu przemysłowego miał rozwój sąsiadującej z tym obszarem Nowej Pragi i położenie poza linia esplanady Cytadeli (linia ta ograniczała możliwość wznoszenia budynków murowanych). Sprawę te wyjaśniam w przypisie. Jaki rodzaj produkcji przemysłowej był tu ulokowany tego do końca nie wiem. Po roku 1945 obszar ten był objęty dekretem Bieruta i fabryczka została upaństwowiona.

Być może, w ramach planu 3-letniego uruchomiono tu jakąś wytwórnie po wojnie, ale znam jej charakter dopiero od końca lat 40-tych. Wtedy zabudowania przeszły pod zarząd Spółdzielni Pracy "Santochemia", która, być może kontynuowała wcześniejszą produkcję. Dowiedziałem się o tym bezpośrednio od pani Anny Jerzy, która obecnie jest Prezesem Zarządu Spółdzielni "Santochemia" z siedzibą w Dębe Wielkim.

W początkowym, powojennym okresie, Spółdzielnia wytwarzała osłonki papierowe do wędlin oraz gumowo-tkaninowe pasy napędowe (transmisyjne) do maszyn rolniczych, wycinane ze zużytych opon a następnie odpowiednio obrabiane i zamykane w obwód zamknięty metoda wulkanizacji na prasach. Spółdzielnia była również bez mała monopolistą w wytwarzaniu uszczelek gumowych do butelek od oranżady i piwa, ciętych z węża gumowego na specjalnych, wysokowydajnych maszynach.

Potem Spółdzielnia rozszerzyła swoja produkcje o różnego rodzaju wyroby gumowe produkowane na prasach w formach wulkanizacyjnych. W budynku z wieżą mieściła się kotłownia zakładowa, w której wytwarzano parę technologiczną do pras wulkanizacyjnych ogrzewanych parą nasycona pod ciśnieniem 5-7 atmosfer.

W kotłowni tej były zainstalowane kotły pionowe. Widać to częściowo na zdjęciach zarówno zrobionych przeze mnie jak i udostępnionych mi przez panią prezes Annę Jerzy (przesyłam je w załączniku). Proszę to porównać ze współczesna wytwornicą pary (na zalinkowanym zdjęciu jest z prawej strony) www.budirem.pl I to by było właściwie wszystko.

Przypis: Wystarczy nawet pobieżny rzut oka na plan miasta, żeby zobaczyć, że ten fragment Targówka jakby nie pasuje do reszty. Szczególnie wyraźnie widać to na starych planach Warszawy, gdzie jest zaznaczona siatka ulic z okresu poprzedzającego wybudowanie blokowisk Targówka Mieszkaniowego: większość ówczesnych ulic była równoległa lub prostopadła do Radzymińskiej. Jeszcze wyraźniej widać to, gdy popatrzymy na układ granic parceli budowlanych.

Za to tu, w trójkącie wyznaczonym ulicą św.Wincentego, Oszmiańską i wałem Kolei Nadwiślańskich istniejąca siatka ulic i parceli budowlanych wyraźnie nawiązuje do podziału Nowej Pragi, gdzie linią odniesienia była oś Kolei Petersburskiej. Mało kto bowiem pamięta, że Nowa Praga powstała na gruntach dóbr Targówek obejmujących oprócz NP dzisiejszą Szmulowiznę, Michałów, Targówek Mieszkaniowy i Fabryczny. Jak pisze Michał Pilich "W pierwszej połowie XIX wieku część Targówka ulegała stopniowemu rozdrobnieniu.

Około 1844 roku właściciel folwarku Targówek, Józef Noskowski, podzielił swe posiadłości na szereg kolonii, z których jedną, oznaczona nr 12 nabył Ksawery Konopacki. Konopacczyzna sąsiadowała od wschodu z tzw. Kurakowszczyzna, z zachodu z Przedmieściem Praga a na północy z tzw. kolonią po Hregorowiczu Sołowiew.

Już pierwsze plany Nowej Pragi sugerowały dalszy bieg pierwotnie wyznaczonych ulic zarówno na północ, jak i na wschód. Np. początkowy bieg ulicy Odrowąża, zwany kiedyś Drogą do Cmentarza był naturalnym przedłużeniem ulicy Żerańskiej (obecnie Lęborskiej). Ulice Praska, Biruty i Oszmiańska zostały zatem ukształtowane w drugiej połowie XIX wieku a od północy dochodziły do ul. Św. Wincentego, której krótki, początkowy odcinek biegł do nich prostopadle.

Rozwój miasta w tym kierunku został zahamowany przejęciem przez władze wojskowe części terenów Nowej Pragi oraz wybudowaniem linii Kolei Nadwiślańskiej i Obwodowej w 1877 a w szczególności wraz z wybudowaniem wysokiego nasypu, który trwale odciął Targówek od Nowej Pragi i Szmulowizny. Mimo to, kiedy rozważano włączenie do granic Warszawy obszaru Nowej Pragi, co ostatecznie nastąpiło w roku 1891, chciano do niej włączyć także część Przedmieścia Targówek.

Ulica Oszmiańska nazywała się kiedyś ulicą Graniczną gdyż wraz z przyległymi działkami stanowiła granicę między terenami objętymi parcelacją w czasach powstania Nowej Pragi a pozostałą częścią Targówka. Mamy tu zatem do czynienia z obszarem historycznie odrębnym i należy uczynić wszystko, aby te odrębność zachować.

Na obszarze trójkąta mamy niewiele zabytków: drewniane domy na Praskiej i przy kirkucie, kamienicę na rogu Oszmiańskiej i św. Wincentego, dom na Biruty, kamieniczkę przy Oszmiańskiej 12A, zabudowania przemysłowe na Oszmiańskiej 9, gdzie stoi zagadkowa wieża i wreszcie wyjątkowy przykład architektury funkcjonalistycznej lat 30-tych, z nurtu zaliczanego do klasyki warszawskiego modernizmu, którego cechą charakterystyczna było zestawianie jasnych ścian i brązowego klinkieru na elewacji, czyli dawną Szkołę Powszechną a obecnie liceum im. Lisa-Kuli.

Szkoła ta znajduje się obecnie w opłakanym stanie, czego nie mogę zrozumieć, gdyż jest placówką tej rangi dla Targówka co liceum im.Władysława IV na Pradze. Szkoła jest niby to w ciągłym, żeby nie powiedzieć chronicznym remoncie z bardzo miernymi wynikami. A należy ją poddać poważnemu remontowi i rozbudowie.

I tu moja ogromna prośba do władz Targówka: należy zrobić wszystko, aby podczas remontu i rozbudowy uchronić architekturę budynku, która jest unikalna w skali całej Warszawy. Pierwszym krokiem może być wpisanie szkoły do dzielnicowej ewidencji zabytków a drugim, remont pod okiem konserwatora. W.K.

Sprostowanie:

Andrzej Adamiak: Muszę przyznać, że miłym dla mnie było odkrycie, iż stojąca na mojej posesji wieża stała się obiektem konkursowego zainteresowania. Chociaż przyznaję, że pytanie o jej funkcję zadawało mi sporo z klientów drukarni, ale dzielnicowy hobbysta był tylko jeden - ten nawet sugerował, iż z wieży tej, już w roku 1831, Kościuszko dowodził swymi powstańcami w bitwie pod Olszynką Grochowską.

Ja niestety nie znałem historii zajmowanego obiektu, niewiele więc mogłem wnieść informacji o ich wykorzystaniu przed rokiem 1984, kiedy to przystąpiłem do budowy pawilonu przy ulicy Oszmiańskiej 11a, przylegającego do kotłowni należącej do posesji z numeracją 7/9. Wiem, że w okresie aż do roku 1992, na budynku frontowym wisiała tabliczka "Spółdzielnia Meblarska Meblosprzęt" a użytkowała go nieznana mi niestety niewielka firma polonijna wytwarzająca drewniane zabaweczki, korzystająca tylko z piętrowego budynku przy samej ulicy Oszmiańskej, a na części niezabudowanej działki, tam gdzie teraz znajdują się obiekty hurtowni okien, składowane były wówczas poukładane w wysokie stosy, różnej grubości deski.

Pozostałe budynki były nieeksploatowane i już wówczas mocno zdewastowane. Część z nich, te przyległe do wieży i kotłowni, zresztą za moich czasów wogóle niewykorzystywanej, były gruntownie spalone. W tej części posesji nienaruszoną pozostała jedynie wieża i znacznie już przerdzewiały metalowy komin. Wieża ma w sobie olbrzymi, wypełniający ją chyba w 3/4, metalowy zbiornik. U jej podstawy była studnia z pompą. Wniosek stąd taki, że była to najzwyklejsza tak zwana wieża ciśnień dla obiektów przy Oszmiańskej 7/9.

Tyle co do pytania konkursowego.

Teraz chciałbym wypunktować memu przedinformatorowi o tym temacie kilka niemiłych dla mnie nieścisłości wynikłych albo z Jego lenistwa, chociaż mi takie posądzenie nie pasuje z racji dokonanej przez Niego penetracji dalekiej historii, albo może z prozaicznej potrzeby emocji, a o to posądzenie mi łatwiej, gdyż przecież dwukrotnie, raz - bo bez mego powiadomienia i przyzwolenia, dokonał tak głębokiej, aż po samą wieżę, fotograficznej penetracji obiektów mojej drukarni, i dwa - bo również potajemnie opublikował, realistyczne mimo wszystko zdjęcia, na stronie internetowej dziupla.org/FOTO/Zabytek/zabytek.html

A przecież, gdyby mnie o to poprosił, na pewno bym Mu nie wzbraniał spełnić Jego hobby, a byłbym też zaspokoił Jego ciekawość i opowiedział o wszystkim co wiem, a o czym nie musiałby fantazjować i mógłby opublikować artykuł dla mnie pochlebny, a nie serię nieprawdziwych i uwłaczających mi insynuacji.

Otóż i te fakty:

Wieża została "usamodzielniona", nie jak podaje, poprzez dokonane przeze mnie wyburzenia, a w wyniku pożaru, który zdewastował przylegające do niej i do kotłowni budynki jeszcze przed rokiem 1984, to jest jeszcze nim przystąpiłem do budowy przyległego do nich pawilonu przy ulicy Oszmiańskiej 11a.

Właśnie taki stan wyraźnie widać na nakręconym przeze mnie filmie z grudnia 1993 roku, filmie o adaptacji przekazanych mi przez Gminę w użytkowanie obiektów. (film na płycie DVD załączam). Jeśli chodzi o plany budynków, na które powołuje się autor, są to jedynie planowe obrysy, natomiast projektowe czy inwentaryzacyjne wogóle nie istnieją.

Jak już wcześniej nadmieniałem, a mówimy o posesji o numerze porządkowym 7/9, właśnie taki numer jest przypisany znajdującym się na tej działce budynkom. Kiedy w roku 1997 część działki została przekazana PPHU "Dorsa" - ich budynkowi zastał nadany numer 7. Wystąpiłem wówczas do Urzędu Gminy i pozostawienie mi wyłącznie numeru 9.

Niestety okazało się to niemożliwe właśnie z powodu jakiejkolwiek dokumentacji zajmowanych przeze mnie budynków. Teraz - nową bramę wjazdową, tę przy wieży, wstawiłem w pozostałą po pożarze resztkę muru dopiero w II kwartale 2000 roku, a wywołała to potrzeba zapewnienia wjazdu na posesję, zablokowanego bezpośrednio od ulicy Oszmiańskiej w trakcie jej gruntownej przebudowy.

Umowa Dzierżawy z dnia 04.05.1993 roku pomiędzy Urzędem Dzielnicy Warszawa Praga-Północ a mną w § 4. ustanawia: "Wydzierżawiający stwierdza, że naniesienia istniejące aktualnie na gruncie przedstawiają znikomą wartość i zostawia do uznania dzierżawcy ich rozbiórkę bądź adaptację." Wydaje mi się więc, że wybierając wariant adaptacji, właśnie uratowałem, na ile to była możliwe, charakter tych obiektów, i co właśnie potwierdzają rzeczone wyżej zdjęcia.

Czuję się więc dotknięty zapalczywością z jaką autor wypowiedzi konkursowej Pan Władysław Kapler stwierdza: "Poligrafus" dostosował całość zabudowań fabrycznych do swoich potrzeb. Uczynił to jednak niszcząc bezpowrotnie stary układ budynków, przemurował otwory okienne i zamazał dawny styl i urodę fabryki.

Wieżę, jako bezużyteczną pozostawiono swojemu losowi. Grozi jej zawalenie, gdyż odcięcie od zabudowań mogło naruszyć statykę wieży." Moim zdaniem statykę ową mogą jedynie naruszyć tego typu kopane dołki. To by było na tyle.

Andrzej Adamiak